Menu

Chomeland Polishizna

Bestiarium językowe przez zatroskanego amatora ekologa polszczyzny założone, różne okazy straszne współczesnej gadaniny i pisaniny po polsku gromadzące. Rodzaj donkiszoterii w wolnych chwilach uprawianej. Kolekcja potworności, innymi słowy mówiąc. Ilustrowała dawniej Sami a teraz Bagienny. Ja im obojgu big thank you.

"Kampania ochroniarska ZOO" i "zatrucie się śmiertelną dawką śmierci"

brezly

Czyli pisanie jest żeliwem, a nie pisanie stalą wysokojakościową (czy jakoś tak) albo dobrymi chęciami są newsroomy i działy PR wybrukowane, albo krabojad segreguje śmieci.

Do powstania wpisu przyczyniła się foka.dominika.

Foka.dominika otóż znalazła w czcigodnym dzienniku pod nazwą "Fakt" tytułkę, co po chwili wyglądała tak:

smiercionosnadawkaWywołało to na fanpejdżu blogu ożywioną dyskusję. Że mianowicie jakby dawka była nieśmiertelna, to już i cud by nie pomógł. I że dawki paskudne są. I tak dalej. A potem foka.dominika wyciągnęła asa z rękawa i oznajmiła że ten tytuł to już był po korekcie. Przed korektą brzmiał mianowicie: 32-latek zatruł się śmiertelną dawką śmierci. To cud, że żyje. Przyszła nam do głowy "śmiercionośna śmieciowa korekta", a potem w nieunikniony sposób pojawiła się nam koncepcja grasujących po mediach Korektożerców, bo, podobnie jak operatorzy kontentu w piśmie "Fakt", też czytaliśmy Harry Pottera.

Innym znaleziskiem, którym chcemy się tu podzielić jest interesujący, zdaniem osady blogu, przykład zjawiska spod znaku "przymiotnik wrogiem składni i znaczenia". Cóż przyszłoby wam, drodzy ewentualni czytelnicy tego blogu, do głowy, gdybyście zobaczyli na stronie internetowej Afrykarium we Wrocławiu, coś takiego: Kampania Ochroniarska ZOO? Bo niżej podpisany wyobraził sobie że ochroniarze w ZOO będą coś uświadamiać, uczyć, przekazywać, opinii publicznej w ZOO coś pod uwagę podsuwać albo też na pewne zachowania gości ZOO (nałogowe karmienie zwierząt, np.) uwagę zwracać. Na wszelki wypadek sprawdziliśmy w SJP że ochroniarska, ochroniarski to przymiotnik od "ochroniarz".
A tu, jak mawiała nasza babcia, guzik z pętelką, bo idzie tu o ochronę środowiska i przyrody. Od "ochroniarza przyrody"? - zapytało się coś w nas i od razu nam się przypomniał niedawno widziany rysunek:OchroniarzprzyrodyI wydawałoby się że to już koniec, aleśmy kliknęli i oczom naszym ukazał się poemat PR. Idzie o to mianowicie, co w całej rozciągłości popieramy i rozumiemy (jakby się kto pytał) aby chronić klimat polarny. Mianowicie:

W myśl zasady MAŁE KROKI - WIEKIE ZMIANY chcemy zachęcić odwiedzających ZOO i nie tylko do działania na rzecz ochrony klimatu polarnego poprzez proste działania „na swoim podwórku” np. gasząc światło, wyciągając wtyczki z gniazdek czy ograniczając zużycie wody i emisji CO2.

"Proste działania np. gasząc światło." A nie da się połączyć ochrony klimatu z ochroną języka? Poemat PR brzmi tak, dla przyszłych pokoleń zamieszczamy zrzut ekranu.Niedzwiedzoszcedzawode

Cóż możemy dodać?  Że mamy zagwozdki znaczeniowe. Jak niedźwiedź polarny ma oszczędzać energię elektryczną, pingwin cesarski ograniczać wycieki ropy do oceanów, sowa śnieżna ograniczać emisję dwutlenku węgla, krabojad segregować śmieci i dlaczego akurat od renifera oczekiwać wprowadzania małych zmian w życiu codziennym? I co to ma wspólnego z ochroniarstwem. Poczuliśmy się trochę jakbyśmy byli w wieku ochronkowym.
Na deser poczęstujemy ewentualnych czytelników starą literówką. Dziękujemy za uwagę.ogarkimalosolne

 

 

 

 

© Chomeland Polishizna
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci