Menu

Chomeland Polishizna

Bestiarium językowe przez zatroskanego amatora ekologa polszczyzny założone, różne okazy straszne współczesnej gadaniny i pisaniny po polsku gromadzące. Rodzaj donkiszoterii w wolnych chwilach uprawianej. Kolekcja potworności, innymi słowy mówiąc. Ilustrowała dawniej Sami a teraz Bagienny. Ja im obojgu big thank you.

"Polskie zęby na środku oceanu"

brezly

Czyli  poetyka inskrypcji podslajdowych.

Nowe zawsze rodzi się w niszach i język niczym się tu od biologii nie różni. Na ogół nisze to miejsca, do których nikt nie zagląda, a już na pewno nie z własnej woli, by zobaczyć co tam właściwie sobie mieszka. Taką niszą językową zdają się być podpisy pod seriami slajdów, które sobie tu na publicystyczny użytek nazwiemy inskrypcjami podslajdowymi. Ewolucja mediów internetowych wpadła kiedyś na bardzo interesujący pomysł aby skłonić czytelnika do otwarcia linku, który prowadzi do serii kilkunastu obrazków na dany temat, opatrzonych szczątkowymi podpisami. Ważne aby każdy obrazek otwierał się po kolejnym kliknięciu - zwiększa to tzw. klikalność, a i każdy slajd można przesłonić jedną reklamą.. Ech, te marzenia co jak ptaki pływają po niebie...

Mniejsza jednak o motywację, faktem jest że podpisy pod slajdami to niewątpliwa nisza produkcji tekstowej. Zapadła szczelina Internetu, w którą naprawdę mało kto zejdzie, bo poza wszystkim i tak znajduje się u dołu ekranu, Coś jednak nakazuje obrazek podpisać, to siedzi w DNA portali (no co?). Najprostszą metodą, wzorem tu Onet (jak zawsze), jest pod każdym umieścić tytuł linku i już. Ale natura nie znosi próżni, zaszła fluktuacja, ktoś dostał w ramach bezpłatnego stażu zadanie wklejenia inskrypcji podslajdowych i go poniosło. I tak rodzi się nowy gatunek i nowa poetyka. Na razie w niedostępnym, mało znanym miejscu, ale dinozaury też kiedyś zaczynały w norkach pod ziemią.

Tytułowe zdanie zaczerpnęliśmy bowiem z typowej prezentacji slajdowej, oczywiście na Onecie, mianowicie tu. Od razu powiadomiliśmy Bagiennego, który skomentował tę oceanograficzno-stomatologiczną wizję tak:

20150828_1mJakby powyższego mało było, w dalszym ciągu inskrypcji znajdujemy tajemniczą rozbudowaną metaforę: Poza tym, polscy eksporterzy sztucznego uzębienia zjedli zęby na wywozie na rynki krajów post sowieckich, takich jak Mołdawia, Azerbejdżan, Gruzja, Ukrainy i Kazachstanu. Zjedli, to teraz muszą eksportować, zauważył ktoś przytomnie. By się trzymać konwencji, dodamy że odmiana w przypadku ostatnich dwóch wymienionych krajów - zgrzyta. I wywołuje zgrzytanie tych zębów, cośmy je zjedli na czytaniu bełkotu. Bezzębnego.

I nie jest to w tym epickim dziele jedyna oryginalna inskrypcja podslajdowa. Jeden z obrazków podpisany jest "Polska wywozi planetę Ziemię". Możemy się tylko domyślać gdzie, świat to za mało, prawda?

 Dalej jest coś takiego: wg danych GUS w polskie chusteczki swoje nosy wycierają mieszkańcy tak odległych krajów jak do Libia, Mongolia, Oman czy Turkmenistan. Wprawdzie zyski na tych kierunkach nie są ogromne i sięgają zaledwie kilkuset do kilkudziesięciu tysięcy złotych, to należy przyznać, że ambicje polskich eksporterów chusteczek są nie w kij dmuchał.

Mamy tam też inne skojarzenie frazeologiczne. Oto obrazek pokazujący karty do gry (eksportujemy!) zatytułowany jest, tu widać wpływ tytułologii onetowej, Polska rozdaje karty. Inskrypcja zaś kończy się tak: można wręcz powiedzieć, że to my rozdajemy karty w Europie, przynamniej te do gry (pisownia oryginału). Oj, będzie się osada blogu z wielkim zainteresowaniem przyglądała temu, co ewolucja nam szykuje w podpisach pod slajdami.

 

 

 

 

 

© Chomeland Polishizna
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci